Sama o sobie

Sama o sobie


Cześć Dziewczyny,

         Ostatnio moje życie przez pracę jest powywracane do góry nogami. Ciężko jest mi znaleźć czas dla siebie Nadgodziny w pracy doprowadzają mnie do utraty całkowitej energii. Wstaję o 5.20, wracam po 15:00, obiad, półgodzinna drzemka sprzątanie bądź ewentualne zakupy i po dniu. I tak dziennie. - > To tak na usprawiedliwienie mojej zmniejszonej aktywności na blogu i długiego czasu odpowiadania na korespondencję elektroniczną  ;)

          Niezbyt często piszę o sobie. Posty z prywatnymi informacji to u mnie rzadkość. Jednak dzisiaj chciałam się z wami podzielić paroma zdjęciami, które zalegały mi w telefonie. Niektóre z nich robiłam celowo dla Was, aby podzielić się pewnymi rzeczami, innych nie planowałam zamieszczać, ale  postarałam się do tego podejść spontanicznie i zaszalałam ;) 

         Post z body chain (łańcuszek na brzuszek) jest bardzo popularny, dziennie wiele osób na niego zagląda. W związku z dużym zainteresowaniem, postanowiłam Wam pokazać jak ja go noszę ;) Ubieram go na prawdę rzadko, do większych dekoltów lub tak jak w tym przypadku do krótkich T-shirtów. Nie będę ukrywać, że nie do końca czuję się w nim pewnie. Wiem, że u nas ciężko z akceptacją tego typu rzeczy. Czasami jednak mam ochotę na ekstrawagancję i szaleństwo, tak jak na zdjęciach, które robiłam z dobry miesiąc temu :)


         W  wakacje wreszcie miałam okazję udać się do salonu sukien ślubnych – teraz już wiem, że mój model to princessa.  Suknia pochodziła od Justina Alexandra była w kolorze ivory z dużą ilością tiulu, wykończona kryształkami a'la Swarovski. Przymierzyłam wiele fasonów, ale zdjęciem tylko tej mogę się z Wami podzielić  (nie wytrzymałam i musiałam pokazać ją narzeczonemu - oby nie przyniosło mi to nieszczęścia!). Na razie nie wybrałam jeszcze tej jedynej, mam czas ;) Ale wierzcie mi Dziewczyny, to wspaniałe uczucie mieć taką suknię na sobie <3
         Piłyście kiedyś drinka w basenie? Jeśli nie to polecam Wam Tatralandię! Pinacolada w basenie – pełen luksus!
         Wcześniej narzekałam na nadmiar pracy, ale wraz z pracą doszedł zastrzyk finansowy, więc wreszcie mogłam sobie pozwolić na małe szaleństwo zakupowe. Nie pamiętam kiedy tak dobrze się czułam. ;) I wiecie co? Teraz rozumiem co miała namyśli Carrie Bradshaw mówiąc: „Lubię moje pieniądze w miejscu, w którym mogę je widzieć… wiszące na wieszakach w mojej szafie”. Na zdjęciu widać dwie pary nowych szpilek z Deezee i torebkę a'la Alexander Mcqueen firmy Kor@Kor O zdobyczach na pewno napiszę w krótce!.
         Z racji tego, że mój narzeczony jest pilotem, miałam okazję uczestniczyć w Śląskim Święcie Lotnictwa i nawet dostałam własną przepustkę! ;) W powietrzu podziwiałam cudowne F-16, których huk wywoływał u mnie gęsią skórkę. 




Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam,
Całuję,
 Lina
Ku przestrodze, dla poszukających tanich szpilek Louboutin..

Ku przestrodze, dla poszukających tanich szpilek Louboutin..


Cześć Dziewczyny, 

         Parę dni temu o mało nie nabrałam się na podrobione buty Christiana Louboutina. O cudownych czerwonych podeszwach marzę od zawsze -  nie raz Wam o tym pisałam. Widziałam już masę podróbek torebek i chust Louisa Vuittona, Chanel czy Diora - są łatwo dostępne np. w Turcji czy Egipcie, ale nie tylko, w internecie w Polsce można je bez problemu znaleźć i kupić. Ale nigdy przenigdy nie spotkałam się z podrobionym Louboutinem! 


W domyśle chodziło mi dosłownie o ten fason i kolor..

         Od kilku miesięcy śledziłam zawzięcie allegro, aby wreszcie zainwestować w szpilki  Louboutin. Przyrzekłam sobie, że chociaż używane, ale jedną parę muszę mieć. Tak przyzwyczaiłam się do allegrowych cen ok 500-700 złoty, że moja czujność została uśpiona. Do czasu gdy znalazłam cudowne Pigalle w kolorze nude, za uwaga - 400zł. W dodatku nowe! Byłam w szoku, zdjęcia pięknie wykonane, a w ofercie było napisane, że są nie udanym prezentem – za mały rozmiar. 

         Gdy już miałam napisać, że je kupuję, zastanowił mnie fakt czy a) ta osoba, która to sprzedaje nie wie co ma, czy b) trafiła na naiwną idiotkę.
Jak się okazała, odpowiedź b była trafna.

       Z racji tego, że zawsze byłam przesadnie oszczędna, a wydawanie jakiejkolwiek większej sumy dosłownie mnie bolało, postanowiłam przemyśleć zakup i upewnić się czy są oryginalne. Poszperałam w internecie i co się okazało – na naszym allegro jest 90% PODRÓBEK! A ceny tych niewiele wartych szpilek są przeraźliwie za wysokie! Dziewczyny nie dajcie się nabrać! Te buty nie są warte nawet 100 zł..

         Gdyby nie filmik Baby Jane Hudson, nie wiem jak moja historia by się zakończyła. Serdecznie Was zachęcam do obejrzenia. Bardzo konkretnie omówione przez Baby Jane, która ma oryginalne z Paryża i oryginalne z Chin..





Szybka ściąga dla ciekawskich i zainteresowanych, przeglądając allegro zwróćcie uwagę na:





-  popsute pudełka, które w podróży z Chin się zniszczyły (oryginalne Christiana Louboutina są bardzo dobrej jakości, twarde i porządne)




- Woreczki ochronne, zawsze dwie sztuki, na allegro często jeden woreczek i kolor też nie ten..



- LOGO pod butem uderzająco…różne? (vero cuoio - w oryginale tego napisu nie znajdziemy) 




- Obcas – w przypadku modelu Pigalle jest prosty (prostopadły do ziemi) w przypadku allegro już nie koniecznie..








Postanowiłam sobie już raz na zawsze dać spokój z allegro i zakupiłam sobie szpilki podobne do PigalleLouboutina z Deezee.
Przynajmniej wiem co dostane <3 
Już się nie mogę doczekać przesyłki! 


Lina

Must Have List Autumn 2013

Must Have List Autumn 2013

Cześć Dziewczyny, 

         Wybierając się na zakupy – szukam już tylko jesiennych rzeczy . Moja szafa, niestety, nie jest przepełniona w ciepłe rzeczy. W tamtym roku kupiłam bardzo mało nowych ubrań ponieważ, jeszcze zeszłoroczne były w dobrym stanie. Teraz cierpię na niedobór bluz, bluzek z długim rękawkiem, T-shrtów – ale już nie tych wakacyjnych ;) Szczególnie doskwiera mi brak eleganckich kostiumów, sukienek i długiego płaszcza.

         Zanim jednak się wybiorę na porządne zakupy,  muszę przejrzeć internet, aby uściślić co w tym sezonie jest modne, czego szukać na sklepowych wieszakach – jakich krojów, kolorów czy materiałów ;) Na pomoc przyszła mi strona internetowa Elle oraz Metro.

Zobaczcie same, jaką listę MUST HAVE AUTUMN 2013 stworzyłam ;)

1.  Ciuchy z szafy naszego Faceta

         Jesienią będą nadal królowały seksowne męskie kroje. Marynarki, spodnie, całe kostiumy wzorowane na Panach. Delikatnie przycięte w pasie i wyglądające na 5 numerów za duże ;)


2.  Zwierzęce wzory

         Zdecydowana lider w mojej liście MUST HAVE (chyba powinnam go dać na pierwsze miejsce?;)). Żyrafy, lamparty, tygrysy i zebry – jesteście najmodniejsze w tym sezonie! ;) Podążając za nimi szukamy ich futerka na butach, torebkach, kurtkach – ale sztucznego! Zwierzęta zostawiamy w spokoju ;)
Propozycja Christiana Louboutina bardzo mi przepadła do gustu <3 


3. Połysk!

         I tu wreszcie coś nowego, świeżego –  w tym sezonie będziemy świecić i błyszczeć! Szczególnie modne będą długie spódnice, które wspaniale możemy łączyć  z T-shirtem.
Prosta szybka stylizacja, a jaka szykowna i modna! 


4. Think pink!!

         A jaki kolor proponują nam domy mody na jesień 2013? Wszystkie odcienie różu! Szczególnie te zimne, przygaszone. Warto nasze ciemne, bure stylizacje jesienno-zimowe ożywić delikatnym spokojnym odcieniem różu. Topshop oferuje nam tego koloru płaszcze, torebki, buty. 

Ja już poluję na ten słodki dziewczęcy płaszcz! ;)



5. Moherowy płaszcz

         W tym sezonie nie będziemy nosić moherowych beretów (uff), tylko moherowe płaszcze. Szczególnie pożądane będą te duże..dużo za duże ;)


6. Elementy kościoła

         O kolekcji Dolce & Gabbana inspirowanej kościołem katolickim pisałam już wcześniej (klik). Jak mogliśmy się spodziewać - ten trend znalazł licznych sprzymierzeńców. Kto nas będzie inspirować? Zakonnicy, kardynałowie, księża i biskupi. Złoto i przepych, jak w kościele tak i w modzie - mile widziane. A motywy ze świętymi będą dla odważnych, ale jakże modnych i ekstrawaganckich ludzi! ;)


7. (eko)Skóra

         Przepiękne propozycje skórzanych sukienek, jednokrojek padły z domu mody Louisa Vuittona. Kompletnie oszalałam na ich punkcie. Szczególnie podobają mi się, w kolorze oliwkowym. Będę poszukiwała jej zastępczyni, ale eko ;)


8.  Moro

         W tym sezonie nadal będą modne wzory moro, nie licząc propozycji Rivera Island, której twórczynią jest Rihanna – będą o wiele spokojniejsze, delikatniejsze. Moro modne będzie w połączeniu z elegancją przykład? Szykowna bluzka a'la baskinka :)


9. Pepitka

         Jest to wzór, który koniecznie musi się znaleźć w mojej szafie. Jest taki klasyczny, ponadczasowy i zawsze modny! Kocham  biało-czarne połączenie, spódniczka musi być moja! ;)


10. Dodatki – na bogato

         Duże łańcuch na szyi, wiszące kolczyki, kolia to tylko część z propozycji. Będzie modne złoto..dużo złota. A paznokcie warto ozdobić lakierami z drobinkami! ;)




Uff dotarłam do końca listy,
Powodzenia w poszukiwaniu jesiennych perełek ;)
Lina

Moje olejove- love ;)

Moje olejove- love ;)


Cześć Dziewczyny,

         Od trzech lat jestem ogromną miłośniczką olejków. Stosuje je nie tylko do włosów, ale od pewnego momentów również do twarzy i paznokci.


          Pierwszy raz o stosowaniu olejków w pielęgnacji włosów usłyszałam od cioci mojego narzeczonego, która nawiasem mówiąc - ma piękne do pasa włosy. Jej partner, który pochodzi z Maroka doradził jej stosowanie oleju czosnkowego. Jego działaniem była zachwycona, a że ja byłam świeżo po ścięciu swoich długich włosów na rzecz boba – koniecznie mi poleciła :)

         Niestety, pierwsze swoje poważne zakupy musiałam zrobić na wakacjach w Tunezji - u nas w tym czasie nie były jeszcze takie popularne - a w Afryce i Azji, od tysięcy lat kobiety tak dbają o swoją urodę.  

Jakie oleje warto stosować?

         Olej kokosowy jest moim zdecydowanym faworytem. Nakładam go dwa razy dziennie na twarz - sprawdza się genialnie, a piękny zapach kokosu towarzyszy mi cały dzień. Szczególnie jest polecany do cery suchej jak i łojotokowej. Genialnie nawilża, a do tego ma właściwości antybakteryjne. Twarz po jego zastosowaniu - wbrew przekonaniu - wcale się nie błyszczy, nie jest tłusta, świetnie nadaje się pod makijaż. Aktualnie zaprzestałam używania wszelkich innych kremów, po których moja twarz mocno się błyszczała i lubiły mi się pojawiać ropne krosty. 



         Oprócz tego, stosuję go w pielęgnacji włosów. Idealnie nadaje się do suchych i zniszczonych - czyli moich :). Bardzo dobrze nawilża, nabłyszcza i dodaje witalności matowym włosom. Stosuje go przed każdym myciem w większej dawce (łyżka stołowa) i mniejszej (parę kropelek) po umyciu na wilgotne włosy. Spisuje się na medal. Polecam ;)

        Olej ze słodkich migdałów – następny mój ulubieniec, mam ogromną słabość do jego zapachu! Nadaje się idealnie do cery wrażliwej, starzejącej się, nie powoduje alergii. Nawilża i odżywia. Dobrze daje sobie radę z suchą cerą. Zapobiega powstawaniu rozstępów.


         Stosowany na włosy, podobnie jak jego poprzednicy, nawilża, wygładza, dodaje „energii”, a oprócz tego włosy po nim są wyjątkowo miękkie i zapobiega rozdwajaniu się włosów. 

         Olej arganowy (śmiało go można nazwać olejowym celebrytą – cieszy się ostatnio ogromną popularnością wśród producentów kosmetyków), niestety w swojej kolekcji już go nie mam, ale warto o nim wspomnieć, bo jego działanie może wielu z was się przydać. Jego niesamowity skład: polifenole, kwasy omega 6 i 9, witaminę E powoduje, że jego zastosowanie jest bardzo szerokie. Idealnie nadaje się do dojrzałej twarzy, zwalcza wolne rodniki, działa przeciwzmarszczkowo i do tego nawilża skórę. Możemy go stosować na całe ciało – pomaga w gojeniu się blizn i rozstępów. 

źródło zdjęcia: http://www.profarm.com.pl


         Włosy po zastosowaniu oleju arganowego są również odżywione, nawilżone, wygładzone. Śmiało możemy go dodawać do naszych ulubionych maseczek czy odżywek. Bardzo dobrze zabezpiecza końcówki.
Jedynym jego minusem jest cena – zawsze wyższa od pozostałych olejów.


         Olej czosnkowy nie jest już tak przyjemny w stosowaniu jak jego poprzednicy, no chyba, że ktoś kocha jego wyjątkowy zapach. Ale jego pozytywne działanie nie jest małe.Pomimo, iż sama nigdy nie stosowałam go na twarz, słyszałam o jego cudownym działaniu bakteriobójczym i anty trądzikowym. Dezynfekuje i goi rany.

Ten akurat pochodzi z Turcji, jego zapach jest bardzo intensywny! 

         Gdy zapuszczamy włosy nie możemy o nim zapomnieć – nie dość, że stymuluje wzrost włosa, przyspiesza jego porost to jeszcze wzmacnia cebulki. Włosy po nim staja się grubsze i są nawilżone. Jest to mało popularny w Polsce olej, ale w krajach arabskich jest pionierem wśród olejów.
Swoją droga Arabki zazwyczaj mają piękne długie gęste włosy ;)

Korzystacie z olejów?
Lina
Audrey i jej codzienność

Audrey i jej codzienność


Cześć Dziewczyny,

         Pisząc niedawno post o domu Monroe, wiedziałam, że musi powstać kolejny post tego typu, tym razem o Audrey Hepburn. Jest dla mnie ogromny źródłem inspiracji, kocham jej styl i klasę. Była kobietą pełną wdzięku, elegancji, ale także dziewczęcej niewinności.  


         Spędzając dzisiaj chwilkę z nią w jej czterech kątach, możemy zauważyć, że w przeciwieństwie do Monroe, która zawsze w swoim domu pozowała przy książkach, Audrey w domu ZAWSZE BYŁA SOBĄ . Mieszkała w Szwajcarii przez wiele lat. Jej dom był dla niej najważniejszy – dzieliła go z najbliższymi osobami – synem i partnerem.   


         Uwielbiała ogród, chętnie przy nim pracowała. Kochała różowe kwiaty. Miała przepiękną werandę, na której piła popołudniową kawę. Nie mogło oczywiście także zabraknąć huśtawki.
      Audrey kochała zwierzęta, w swoim domu miała sarnę o imieniu Pippin (przyjrzyjcie się zdjęciom ;)) i psa. Oprócz tego uwielbiała jeździć na rowerze po pobliskich wsiach w Szwajcarii. Każdy dzień starała się przeżyć aktywnie. ;)


         W wolnej chwili Audrey chętnie słuchała muzyki. Uwielbiała śpiewać i tańczyć.  Gdy urodził się jej syn, bez zastanowienia oddała się macierzyństwu. Przez cztery lata nie nagrała ani jednego filmu.
   W domu uwielbiała czuć się komfortowo i wygodnie. Większą cześć swojego wolnego czasu spędzała - uwaga- na podłodze!  Tak, tak, taka była nasza Audrey <3  


Lina
Jak zapuszczam swoje włosy

Jak zapuszczam swoje włosy

Cześć Dziewczyny, 
         Posty na moim blogu związane z włosami cieszą się ogromną popularnością. Jestem w szoku, ile dziewczyn do mnie pisze w związku z pielęgnacją, piciem drożdży czy rozjaśnianiem. Bardzo się cieszę, że mogę Wam pomóc ;)
         Jednak, po kilku latach włosomaniactwa, dziś inaczej patrzę na  pielęgnację. Uwielbiam włosy – to moja pasja, ale staram się podchodzić do tego z dystansem. Aktualnie zapuszczam włosy po „swojemu”. Wiem, że wiele dziewczyn może się ze mną nie zgodzić, ale postanowiłam Wam napisać, jak ja zapuszczam swoje włosy ;)   Abyście mogły lepiej zrozumieć moją włosową historię, muszę zacząć od początku..




         Pierwsze symptomy włosomaniactwa zaczęły się u mnie mniej więcej 3 lata temu, kiedy po raz pierwszy słyszałam o olejkach do włosów. Będąc na wakacjach w Tunezji zauważyłam, że w drogeriach były dość popularne. Więc skusiłam się na olej kokosowy – nawilżający i olej czosnkowy – przyspieszający porost włosów. Gdy zaczynałam swoje włosomianiactwo, moje włosy były ścięte na krótkiego boba. Temat pielęgnacji i przyspieszenia porostu włosów tak zaczął mnie interesować, że postanowiłam szukać informacji w internecie.  Tak trafiłam na blogi włosomaniaczek, dzięki którym nauczyłam się wiele i wiele im zawdzięczam. Jednak dziś, wybrałam własną drogę w pielęgnacji..

         Tak wiec po dwóch latach, w których w między czasie: pożegnałam się z silikonami, odłożyłam prostownice, nawet przyciemniłam włosy, piłam drożdże, połykałam tabletki, laminowałam i na wszelkie sposoby nawilżałam, podcinałam co 2-3 miesiące – powiedziałam dość!


W końcu kto tu jest dla kogo, one dla mnie czy ja dla nich?!

         Cała ta pielęgnacja, chodzenie w swojej „naturalnej fryzurze” (niezbyt atrakcyjnej) i do tego przyciemnienie moich blond włosów na ciemny brąz …spowodowało, że moja samoocena spadła i czułam się po prostu nie atrakcyjna

         To jak ważne włosy w naszym wyglądzie są nie muszę chyba pisać. Dobrze dobrany kolor, ładnie podcięte i tak na prawdę – dobrze ułożone, gwarantują nam lepsze spostrzeganie innych na nas, ale również nas samych na siebie.


Śmiało mogę napisać, że włosy stanowią 70% naszej urody ;) 

Więc dzisiaj nadal o nie dbam, owszem. Ale staram się zachować kompromis w pielęgnacji. Tak, abym JA się dobrze czuła ;)


Co robię, a czego już nie robię?

- nie chodzę do fryzjera podcinać końcówek co miesiąc, uważam to za totalnie bezsensu, jeżeli ktoś zapuszcza włosy. Chodząc co 2-3 miesiące do fryzjera, przez ten okres zapuszczamy ok 3-6 centymetrów włosów, a ile tracimy? Na pewno nie obiecany 1 centymetr..

- nadal
stosuję oleje, aktualnie migdałowo kokosowy. W ich działaniu jestem totalnie zakochana, dlatego napiszę osobny post o olejowaniu i moich sposobach :)

- zawsze po umyciu nakładam maskę, mam 3 swoje ulubione: Kallos, Alttera i Biowax,

- raz w miesiącu farbuję, nie znoszę odrostów i tego nie jestem im w stanie podarować ;),

- myje włosy co 2 dni, zawsze je stylizuje (!) albo za pomocą suszarki i szczotki, albo prostownicy. Przed każdą stylizacja zabezpieczam końcówki odrobiną olejku i jedwabiu,

- nie jem żadnych suplementów diety,

- aktualnie ponownie piję drożdże, bardziej dla poprawienia stanu paznokci, ale przy okazji odżywiam włosy ;)


A mój cel?



Jak widać, przede mną jeszcze duuużo miesięcy zapuszczania ;)

Lina


P.S. Jeżeli Was zainteresowałam pielęgnacją włosów, zapraszam Was na poprzednie posty:

-> Picie drożdży – moje refleksje (klik)
-> Jak prostuję włosy (klik)
-> Kąpiel rozjaśniająca (klik)
-> Farba Garnier Olia (klik)

Apartament Carrie i Mr Big'a

Apartament Carrie i Mr Big'a

Cześć Dziewczyny, 

         Dzisiaj chciałam Was zaprosić na kawę do apartamentu Carrie Bradshaw i jej męża Mr Biga. 

         Oglądając film „Seks w wielkim mieście 2” zazdrość mnie nie raz ściska. Zazdroszczę Carrie  jej życia nowojorskiej księżniczki - sukienek, butów, bankietów, jej genialnego stylu, klasy i nawet pracy (kto by nie chciał pisać do Voque?). 


         Jej mieszkanie z Bigiem jest dla mnie idealnie urządzone. Pani Big pięknie połączyła klasyczne stylowe meble z lekką ekstrawagancją. Carrie doskonale wie o tym, że diabeł tkwi w szczegółach np. trafnie wybrała lampę w kształcie kul w przedpokoju, a niebieska pufa w pokoju dziennym idealnie ożywia urządzony w stylu klasycznym  pokoju. 

Pokój dzienny
Sypialnia - białe świeże kwiaty w sypialni prezentują się bardzo stylowo i kobieco :)
Kuchnia. 
         Jednak, w tym mieszkaniu, najmocniej jej zazdroszczę garderoby. A tak dokładnie, podświetlanej komody na buty. Dostała ją w prezencie od Mr. Biga. Prezentuje się genialnie, każda para butów ma swoje miejsce, zapewnia to idealne warunki do przechowywania najcenniejszej części naszej garderoby. Dzięki temu, buty nie są upchane w szafie czy rzucone w kąt. To nie ich miejsce! 

Świątynia Carrie - garderoba. Mogłabym godzinami tam siedzieć! <3 

         Wykonanie takiego oświetlenia wcale nie musi być ciężkie, a jaki klimatyczny efekty. Wystarczy dookoła komody zamontować lampy led.
           Wszystko pięknie i ładnie, tylko kto w mieszkaniu ma miejsce na takie cuda? :( Trudno, juz postanowiłam, w moim przyszły miejsce będzie musiał się znaleźć! 


         Najważniejsze jest, aby w swoich czterech ścianach czuć się swobodnie ;)


Lina

Stylowe Kobiety - Heidi Klum (6)

Stylowe Kobiety - Heidi Klum (6)

Cześć  Dziewczyny,

         Dzisiaj zajrzymy do szafy niemieckiej modelki Heidi Klum. Jej styl jest jednym z moich ulubionych wśród modelek. Nigdy nie stała się tak zwaną „ofiarą mody”. Zawsze, w występach publicznych, stawia na 100% elegancji i 200% klasy. Dzięki czemu, wygląda zjawiskowo i wykwintnie. Jej świetna figura i tlenione na blond włosy powodują, że jest ciężko uwierzyć, ale Heidi skończyła już 40 lat! 

Wyobrażacie sobie, aby tak stylowo jeść na krawężniku? Mistrzyni stylu i klasy! 
         Heidi Klum doskonale wie jak wyglądać elegancko, a jej styl -  nigdy nie zawodzi. Gustuje w ciemnych kolorach. A jej ulubioną rzeczą jest marynarka – klasyczna i zawsze modna. Warto ją w szafie mieć;)

          Jej przepis na „szybką elegancję”? Czarne rurki, elegancki T-shirt, czarna marynarka i klasyczne szpilki. Niezawodny zestaw!


         Jej styl na codzienne tak zwane „szybkie wyjścia” jest typowo sportowy. Stawia w 100% na wygodę. Dżinsy i trampki  – obecność obowiązkowa! ;)
Uwielbia ukrywać się pod chustami, kapeluszami i okularami :)  


         Pomimo wieku i ogromnej klasy, Heidi uwielbi czuć się kobieco i seksownie, dlatego często na eventy zakłada małe sukienki, które genialnie odsłaniają jej największy atut – długie zgrabne nogi! Bardzo ją cenie za ten seksapil – zdecydowanie za mało Polek w tym wieku czuje się pewnie siebie i uwodzicielsko. A przecież 40 letnia kobieta powinna być silną, pewną siebie i swojej kobiecości damą!  



         Wieczorowe, długie suknie Hedi równie trafnie wybiera. Wygląda zawsze zjawiskowo, elegancko i klasycznie! <3


         Kocham Heidi nie tylko za nienaganny styl, ale również na jej szczerość i naturalność. Jest matką, która wiele czasu spędza ze swoimi dziećmi. Nigdy nie zaniedbywała swoich obowiązków na rzecz kariery. Pomimo ogromnej presji otoczenia, Heidi jest piękna naturalnie – nie potrzebuje włosów do pasa przesadnie gęstych, aby wyglądać ślicznie. 

         Sama modelka zapewnia, że nie poddawała się żadnym zabiegom chirurgicznym. Jestem w tanie jej uwierzyć – nadal potrafi się pięknie uśmiechać (nie ma sparaliżowanych mięśni po botoksie), a widoczne na zdjęciu zmarszczki mimiczne dodają jej uroku! ;)

Która inna gwiazda w tym wieku potrafiła by tak powyginać twarz? ;) 
Lina

P.S. Następny post z serii StyLove Kobiety marzy mi się napisać o kobiecie która nosi trochę większy rozmiar niż poprzedniczki ;)
Macie może pomysł, do której szafy zajrzeć? ;)
Chanel N° 5

Chanel N° 5

Cześć Dziewczyny, 

         Coco Chanel nie tylko zawdzięczamy spodnie, koszule czy żakiety. Stworzyła zapach, który przeszedł już do historii, a kompozycja zapachowa flakonika Chanel N° 5 doskonale definiuje jak pachnieć powinna dojrzała, pełna wdzięku, szyku i klasy, kobieta.



         Zapach został stworzony w roku 1921  przez Ernesta Beaux na prośbę Coco Chanel. Kompozycję stworzył z około 80 składników, z których głównie to jaśmin, róża stulistna, irys, ylang ylang, wetiweria, wanilia, ambra oraz olejek sandałowy. Nazwa Chanel N° 5 pochodzi od ulubionej cyfry Coco, ale nie tylko. Prezentując zapach projektantce,  Ernest miał 5 próbek delikatnie różniących się składnikami. Chanel najbardziej spodobał się ostatni – piąty.



         „Pierwsze flakony No. 5 trafiły do klientów na Boże Narodzenie 1921 roku. Buteleczka "Chanel N° 5" w ciągu minionych siedemdziesięciu lat pięciokrotnie ulegała subtelnym zmianom. Mniej więcej co 20 lat jest lekko modyfikowana tak, by przystawała do nowej epoki.”
Źródło: www.wikipedia.pl

Legendarny zapach Chanel szczególnie upodobała sobie Marilyn Monroe.



Lina