Jak zapuszczam swoje włosy

Cześć Dziewczyny, 
         Posty na moim blogu związane z włosami cieszą się ogromną popularnością. Jestem w szoku, ile dziewczyn do mnie pisze w związku z pielęgnacją, piciem drożdży czy rozjaśnianiem. Bardzo się cieszę, że mogę Wam pomóc ;)
         Jednak, po kilku latach włosomaniactwa, dziś inaczej patrzę na  pielęgnację. Uwielbiam włosy – to moja pasja, ale staram się podchodzić do tego z dystansem. Aktualnie zapuszczam włosy po „swojemu”. Wiem, że wiele dziewczyn może się ze mną nie zgodzić, ale postanowiłam Wam napisać, jak ja zapuszczam swoje włosy ;)   Abyście mogły lepiej zrozumieć moją włosową historię, muszę zacząć od początku..




         Pierwsze symptomy włosomaniactwa zaczęły się u mnie mniej więcej 3 lata temu, kiedy po raz pierwszy słyszałam o olejkach do włosów. Będąc na wakacjach w Tunezji zauważyłam, że w drogeriach były dość popularne. Więc skusiłam się na olej kokosowy – nawilżający i olej czosnkowy – przyspieszający porost włosów. Gdy zaczynałam swoje włosomianiactwo, moje włosy były ścięte na krótkiego boba. Temat pielęgnacji i przyspieszenia porostu włosów tak zaczął mnie interesować, że postanowiłam szukać informacji w internecie.  Tak trafiłam na blogi włosomaniaczek, dzięki którym nauczyłam się wiele i wiele im zawdzięczam. Jednak dziś, wybrałam własną drogę w pielęgnacji..

         Tak wiec po dwóch latach, w których w między czasie: pożegnałam się z silikonami, odłożyłam prostownice, nawet przyciemniłam włosy, piłam drożdże, połykałam tabletki, laminowałam i na wszelkie sposoby nawilżałam, podcinałam co 2-3 miesiące – powiedziałam dość!


W końcu kto tu jest dla kogo, one dla mnie czy ja dla nich?!

         Cała ta pielęgnacja, chodzenie w swojej „naturalnej fryzurze” (niezbyt atrakcyjnej) i do tego przyciemnienie moich blond włosów na ciemny brąz …spowodowało, że moja samoocena spadła i czułam się po prostu nie atrakcyjna

         To jak ważne włosy w naszym wyglądzie są nie muszę chyba pisać. Dobrze dobrany kolor, ładnie podcięte i tak na prawdę – dobrze ułożone, gwarantują nam lepsze spostrzeganie innych na nas, ale również nas samych na siebie.


Śmiało mogę napisać, że włosy stanowią 70% naszej urody ;) 

Więc dzisiaj nadal o nie dbam, owszem. Ale staram się zachować kompromis w pielęgnacji. Tak, abym JA się dobrze czuła ;)


Co robię, a czego już nie robię?

- nie chodzę do fryzjera podcinać końcówek co miesiąc, uważam to za totalnie bezsensu, jeżeli ktoś zapuszcza włosy. Chodząc co 2-3 miesiące do fryzjera, przez ten okres zapuszczamy ok 3-6 centymetrów włosów, a ile tracimy? Na pewno nie obiecany 1 centymetr..

- nadal
stosuję oleje, aktualnie migdałowo kokosowy. W ich działaniu jestem totalnie zakochana, dlatego napiszę osobny post o olejowaniu i moich sposobach :)

- zawsze po umyciu nakładam maskę, mam 3 swoje ulubione: Kallos, Alttera i Biowax,

- raz w miesiącu farbuję, nie znoszę odrostów i tego nie jestem im w stanie podarować ;),

- myje włosy co 2 dni, zawsze je stylizuje (!) albo za pomocą suszarki i szczotki, albo prostownicy. Przed każdą stylizacja zabezpieczam końcówki odrobiną olejku i jedwabiu,

- nie jem żadnych suplementów diety,

- aktualnie ponownie piję drożdże, bardziej dla poprawienia stanu paznokci, ale przy okazji odżywiam włosy ;)


A mój cel?



Jak widać, przede mną jeszcze duuużo miesięcy zapuszczania ;)

Lina


P.S. Jeżeli Was zainteresowałam pielęgnacją włosów, zapraszam Was na poprzednie posty:

-> Picie drożdży – moje refleksje (klik)
-> Jak prostuję włosy (klik)
-> Kąpiel rozjaśniająca (klik)
-> Farba Garnier Olia (klik)

19 komentarzy:

  1. Prostownicy nie używam, włosów maniacznie nie podcinam, używam odzywki, jedwabiu... I chyba tyle z mojej pielęgnacji włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko w porównaniu do Ciebie to ja w ogóle nie dbam o włosy :o
    Odżywka + od czasu do czasu maska . I that'a all ;O
    Do tego rozjaśniam włosy - aczkolwiek robię to krembleszem , więc nie niszczy mi to włosów .I prostuję :D I dziwię się czasami że mam jeszcze włosy na głowie ;D I to w całkiem dobrej kondycji :D
    Ale chyba muszę poświęcić im więcej czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy podobny włosowy cel :D w sumie nawet nie wiem ile mi brakuje, bo niby mam włosy średnio długie, albo długie, ale dla mnie jak zwykle zbyt krótkie. Jeśli chodzi o pielęgnację, to jak zawieje, zauważyłam jednak, że jesienią i zimą przywiązuję do tego większą wagę i staram się je olejować przy każdorazowym myciu. Nie suszę, nie prostuję. Żyją swoim życiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje włosy są najlepszym dowodem na to, że Twój sposób pielęgnacji jest jak najbardziej skuteczny! Widać, że są bardzo zadbane, no i mają taki piękny, miodowy odcień! :)
    Ja mam to szczęście, że moje włosy z natury są bardzo gęste, bardzo mocne i bardzo szybko rosną (w ciągu trzech lat z "prawie do ramion" urosły "prawie do talii"), więc jedyne, co dla nich robię, to nigdy nie używam suszarki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba mam podobne podejście do włosów i ich pielęgnowania, ale Twoje są o wiele grubsze od moich

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej:)
    Dzięki za komentarz:) Moje włosy są gęste, z natury...moja pielęgnacja to mycie + odżywka:) Starcza im to:)
    Pozdrawiam ciepło- Anna

    OdpowiedzUsuń
  7. Cel mam prawie taki sam i... o włosy również dbam podobnie, a właściwie dopiero zaczynam, bo jestem po wizycie u fryzjera, oczywiście o ten jeden nieszczęsny centymetr ehh... no nic, nie ma się co rozczulać. Biowax, olejki i lecimy. Suszarko-lokówki tudzież prostownicy również nie jestem w stanie porzucić ale staram się ograniczać i kiedy nie muszę wychodzić z domu pozwalam się moim włosom kręcić i puszyć do woli ;)) czekam na efekty :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Spożywanie drożdży w nadmiarze może być bardzo szkodliwe dla zdrowia, lepiej nie przesadzać.. Dobrą dietą na poprawę jakości m.in włosów jest spożywanie regularnie produktów pełnoziarnistych, orzechów itp. już po 2 -3 miesiącach gołym okiem widać, że włosy szybciej rosną i są mocniejsze :)

    Ja poza zdrową zbilansowaną dietą używam nawilżających szamponów i odżywek do spłukiwania i bez :) i w zasadzie to wszystko :) Włosy rosną jak szalone :)

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam bardzo (bardzo) długie włosy i chociaż czasami sprawiają mnóstwo problemów, w gruncie rzeczy jestem z dumna :)

    Powodzenia w zapuszczaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ah być kobietą, być kobietą ;D długie włosy to jeden z najpiękniejszych atutów płci pięknej ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez wlasnie zapuszaczam wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. szczerze.. też dbałam przesadanie, aż w końcu zdałam sobie sprawę ile czasu na tym tracę. teraz tylko nakładam odżywki i nie przejmuję się zbytnio :) nie dajmy się zwariować!

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz ładne włosy :) Ja też zapuszczam swoje i jestem totalną włosomaniaczką, ale... farbowałam je raz w miesiącu, używałam suszarki i niczego nie łykałam. Jedno wiem - im mniej, tym lepiej, ponieważ włosy też muszą kiedyś odpocząć. Teraz używam szamponów bez silikonów i sporadycznie odżywki na końcówki z Biosilka, włosy mam za łopatki, a mój cel - do pasa :D

    OdpowiedzUsuń
  14. tez chce takie dlugasne wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy post:) Mi bardzo szybko rosną włosy, ścinam średnio co dwa lata i tylko wtedy chodzę do fryzjera, farbuję sama, zazwyczaj na blondy Garnierem :) Niestety mam dosyć cienkie i ciągle kołtuniące się, przy małym podmuchu wiatru włosy, aż fryzjerki rozkładają ręce. Aktualnie znowu mam krótkie włosy i zapuszczam :) Piję wapno i siemię lniane, a włosów nigdy nie prostowałam :) Twoje włosy są piękne i baaardzo lśnią :)

    OdpowiedzUsuń
  16. pierwszy raz Ciebie widzę, zawsze ''czytam''.Jaka ładna!

    OdpowiedzUsuń